środa, 1 marca 2017

"Czego chcą psy" Arden Moore

Jak często będąc u rodziny, czy znajomych widzicie psy, które skaczą na powitanie, gryzą w kostki, sikają na powitanie, czy "saneczkują"?  Ile razy zapytany o to właściciel machnie lekceważąco ręką mówiąc "On to już tak ma  i to normalne?" A ilu z nas pogodziło się już z żebraniem, gryzieniem smyczy, jedzeniem odchodów, albo tarzaniem się w nieczystościach?



Te wszystkie i  wiele innych psich zachowań tłumaczy Arden Moore w swojej najnowszej książce "Czego chcą psy" w Polsce wydanej przez wydawnictwo Galaktyka.

Arden Moore jest autorką 24 książek o zwierzętach domowych. Prowadzi stronę internetową, warsztaty i jest konsultantką behawioralną. Warto też dodać,że posiada dwa adoptowane psy i dwa koty.

Encyklopedia zawiera dokładnie 100 psich zachowań. Każde zachowanie opisane jest na jednej, lub maksymalnie dwóch stronach. Informacje są naprawdę fajnie podzielone, każdy rozdział zawiera krótki, ale dokładny i zabawny opis zachowania psa  i cztery rubryczki u jakich ras jest to najczęściej spotykane, uwagi weterynarza, kiedy zachowanie może być również skutkiem jakieś choroby, lub być niebezpieczne, o co chodzi psu - czyli nie tylko rozwiązanie problemu, ale co bardzo ważne zrozumienie powodu i w końcu jak reagować. Rubryczka "jak  reagować" bardzo mi się podoba, bo autorka podsuwa tam propozycje szkolenia pozytywnego, które ja sama stosuje. A nawet zachęca do używania klikera, a wszystko to okraszone jest zdjęciami naprawdę sporej ilości ras psów.
Poziom informacji jest bardzo zróżnicowany. Są tam bardzo podstawowe psie sygnały które rozumieją nawet ludzie nie za bardzo zainteresowani tematem psów jak "podwijanie ogona" "kulenie się" "dyszenie" ale są też zachowania, których sama nie potrafiłabym rozwiązać czy zrozumieć o co psu chodzi są to miedzy innymi "saneczkowanie" i kłapanie psykiem bez powodu.
Znalazłam też sygnały które wysyłają mi moje psy, a ja nie do końca prawidłowo na nie reagowałam. Oprócz sygnałów na końcu jest 16 zachowań behawioralnych, są tam między innymi szukanie uwagi oraz polowanie.



Uważam, że ta książka to must have dla osób przygotowujących się do pierwszego psa i dla osób posiadających już psa, bo praktyka i internet to nie wszystko. Ja kiedyś nie widziałam sensu w czytaniu psich książek szczególnie, że na wyciągnięcie ręki mam internetowe porady, ale trzeba pamiętać, że wiele poradników i blogów pisane są przez osoby bez większego doświadczenia i wiedzy, a w przypadku książek znamy działalność i metody autora, a te proponowane przez Arden Moore trafiają do mnie i mam nadzieję, że trafią też do was.

wtorek, 31 stycznia 2017

Haul #3

Zapraszam na już trzeci haul u nas. Obejmuje on przedział od listopada do stycznia. Tym razem maniacy psich zabawek nie nacieszą wzroku, ale maniacy ogólnie psich zakupów już jak najbardziej :)



Zaczynamy od najnowszych zakupów, ale za to tych najbardziej wyczekanych i ulubionych

1. Dwójnik od Kudłatego artu - raczej nie do spacerów, bo Zero i Whisky mają do siebie za blisko nawet na dwóch osobnych smyczach, ale do biegania i do mini zaprzęgu na sankach.
2. Szelki norweskie Kudłaty Art - jestem zachwycona firmą i jakością rzeczy. Szelki są idealne, takie jak sobie wymarzyłam.
3. Obroże półzaciskowe i smycz od Patrycji - wiadomo różowa Zera, sówki Whisky. Półzaciski mnie kupiły to jedyny tym obroży który widać na potworach, a takie ładne to muszą być widać.
4. Szelki guard też od Patrycji  - niestety nie udało mi się wygrać rywalizacji  to kupiłam je sobie w ramach pocieszenia. Początkowo miały być na Zera, no ale wiecie mierzenie psa to trudna sztuka.... Jednak spokojnie idealnie pasują na Whisky!




5. 16,5 kg karmy Markus-Muhle - to już 3 worek
6. Próbka lupo natural były nawet dwie, ale jedna nie doczekała zdjęć
7. 1,5 kg Balck Angus



8. Puller standard tylko jeden, bo z grupowego zamówienia
9. Nerka z jakiegoś sklepu z ubraniami



10. Let's Bite! z kaczką
11. Piłka na sznurku z Sumplasta - kompletny niewypał. To już trzecia piłka na sznurku i w końcu zrozumiałam, że piłki na sznurku to nie dla nas. Nieważne ile innych psów to lubi.
12. Kocia Josera z kurczakiem - to już nie pierwsza taka paczka, bo od listopada dokarmiam koty. Niestety nie mogę żadnego oficjalnie przygarnąć, ale przynajmniej mają co jeść i śpią w ciepłej piwnicy. Zaczęłam od jednego, a aktualnie jest ich pięć.



13. 15 kg karmy Markus-Muhle  
14. Puszka mokrej karmy Rocco 

Z tych rzeczy na miano niewypału zasługuje nerka z której szybko odpadł zamek, niestety na razie nie ma to jak ta z biedronki i piłka na sznurku, bo to nie nasz typ zabawki niestety, a hit to wiadomo całe pierwsze zdjęcie i puller ;)

piątek, 20 stycznia 2017

bez planów - to cały mój plan

W tym roku wyznaczenie planów nie jest dla mnie tak łatwe jak w zeszłym. I w końcu zrozumiałam, że nie chce i nie potrzebuje planów. Bo po co mam sobie teraz w styczniu wyznaczać żeby w grudniu robić z psami sanki? Albo, że na wiosnę mamy biegać skoro jest to coś stałego w naszym życiu, albo inne plany których zrealizowanie zależy od aktualnej sytuacji w tamtym czasie.



Dlatego w tym roku będziemy żyć bez wielkich noworocznych planów. Przecież nie potrzebuje zapisać w planach na ten rok, że muszę popracować nad stosunkami moich psów z innymi psami żeby o tym pamiętać. A nic innego w sumie nie musimy. Ostatni czas jest dla nas bardzo łaskawy i pozwala mi wierzyć, że jest u nas bardzo dobrze. Bo przywołanie Zera jest, psy potrafią się zachować i są zmotywowane do tego co chce z nimi robić. A nic innego w tym roku nie musimy osiągać. Nie wiem może w połowie roku się obudzimy i zachce się nam jakiś seminarium albo zacząć trenować obi czy frisbee. Jeśli tak będzie to okej, ale teraz jest dobrze tak jak jest i nie ma nad czym pracować i nie chcę robić niczego na siłę, skoro nie czujemy takiej potrzeby. Jedynym planem na ten rok, chociaż nie, dla mnie jest to bardziej wyzwanie to przejście z psami 1200 km. Bo intensywność spacerów to jedyne co mnie martwi. W zeszłym roku spacery zaczęłam liczyć na endomondo od maja i granicę 100 km udało nam się pokonać tylko dwa razy. A w tym roku chce żeby w każdym miesiącu oscylowało przy 100 km tak żeby ostatecznie było to minimum 1200 km.

I o ile przyjemniej będzie mi się pisało podsumowanie roku pisząc o tym co osiągnęliśmy, co zrobiliśmy, a nie rozliczając się z wyznaczonych rok temu planów.

piątek, 6 stycznia 2017

Podsumowanie 2016

No i 2016 rok za nami. Był to przełomowy i wyjątkowy rok, tak jak dla mnie każdy rok w pracy z psem. Bo z każdym rokiem wychodzi mi to coraz lepiej i coraz więcej o psach wiem. Ten rok był najbardziej obfity w psie zakupy, w których nadal mam spore zaległości. Znaleźliśmy idealną karmę. Znalazłam sposób na pracę z Zerem i efektywne nagradzanie go. I w końcu spełniłam swoje marznie dotyczące biegania z dwoma psami. No i niestety zaliczyliśmy kryzys blogowy i 5 miesięczną przerwę od blogowania.





A co zrobiliśmy z postanowień z zeszłego roku?

- Bieganie - zaczęliśmy bieganie we trójkę, kupiłam pas maszera. Jedyne co mi się nie udało w tym punkcie to wystartowanie w dogktrekingu, bo niestety w tym roku było ich mniej i wszystkie zbyt daleko.

- Przywołanie - Nie jest idealne jak chciałam. Ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że to niemożliwe żeby takie było, mimo to starałam się żeby było jak najlepsze. Pracowaliśmy nad tym pod koniec roku, szczególnie w grudniu i naprawę jest już dobrze. Spuszczam go w wielu miejscach uważam jedynie żeby w pobliżu nie było innych nieogrodzonych psów i kur, bo to w dalszym ciągu jest problemowe. Z Whisky bez zmian, jest na lince i jak ma leszy humor to całkiem ładnie przychodzi do mnie, ale są dni kiedy nie przychodzi wcale. Ale już w zeszłym roku nie nastawiałam się na to, więc po prostu linka jest dla niej spacerem gdzie ma więcej wolności niż na smyczy, anie pracą nad przywołaniem i przygotowaniem do spuszczania ze smyczy.

- Zakupy - lista nie była imponująca mimo tego i tak nie udało mi się jej spełnić i złamałam swoje postanowienie mówiące "i muszą trafić do nas jak najszybciej, nawet jeśli gdzieś będzie super hiper wyprzedaż na zabawki " - nie było wyprzedaży, a zabawki i tak do nas trafiły, bo były nam zwyczajnie potrzebne. Kupiłam pas maszera i kagańce. Nie udało mi się z szelkami, chociaż nie do końca, bo kilka dni temu już zamówiłam szelki dla Whisky i na szelki Zera tez jeszcze czekam, więc prawie prawie zaliczone.

- Spotkania z innymi psami - Coś w miarę możliwości próbowaliśmy. Zero miał stele kontakt z Mikim i Bartem,, a od wakacji często spacerujemy z szczeniakiem boksera. Dodatkowo w wakacje byliśmy na innych trasach spacerowych gdzie udało się bez problemowo zaliczyć kilka wolnobiegających psów. Whisky nie była obecna na zorganizowanych spacerach, bo do Mikiego i szczeniaka nie ma cierpliwości i nie chce z nimi przebywać, z Bartem i innymi psami też często się widzi, ale oprócz obwąchania nie chce wchodzić z nimi w interakcje. Specjalnie dla niej zorganizowałam spacer z młodą, ale i tak już sporą suczką berneńczyka, ale nie wiem dlaczego warczała na nią.

- Wyjazd do miasta autobusem -  Porażka. Jakoś nigdy nie mogłam się zebrać i przekonać, że kierowca wpuści nas do autobusu.

- Wyjazd do rodziny z psem i nad jezioro - nie i nie. Do rodziny nie było okazji, bo jeśli już jechaliśmy gdzieś dalej to na takie większe spotkania rodzinne, gdzie Whisky byłaby problemem i byłby to dla niej nie komfortowe. Nad jezioro nie było specjalnie pogody. Często padało i był zimno, a czasem było tak gorąco, że nie mogłabym psów katować przejściem takiej trasy.

- Frisbee - coś tu było. Kupiłam gumowy dysk i całkiem ładnie się przyjął. Mam tez dwa z pepco, ale były użyte kilka razy, a potem dowiedziałam się, że nie są to frisbee dla psa. Coś tam Zerek łapał i się cieszył, dlatego chciałam kupić normalne dyski i popróbować. Ale zobaczymy w tym roku czy coś z tego wyjdzie.

- Agility - kilka razy rozłożyłam hopki i przebiegliśmy sobie.

- Kastracja - nie zrobiłam, bo Zero w tym czasie nie do końca mi się rozwinął w tym temacie. Kiedy inne psy w czasie cieczki suczek zabijały się o miejsce pod bramą, Zerek bardziej niż suczką interesował się nimi. W dalszym ciągu nie ciągnie go do suczek w kwestii prokrekacji. A nie chcę zrobić tego za wcześnie, żeby potem nie miał przez to problemów.



I to by było na tyle. Jak pisałam wyżej był to dobry rok, nie było idealnie, bo zabrakło nam intensywności na spacerach, ale za to mamy inne sukcesy z których jestem dumna. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z moich psów, z tego jakie są i z tego co udało mi się z nimi wypracować. Ale nie zamierzamy zwalniać i w nowym roku chcę by wyglądało to jeszcze lepiej.


środa, 14 grudnia 2016

Dobrze, lepiej, najlepiej

  Ten post jest odwołaniem do napisanego prawie rok temu Źle, gorzej, najgorzej . To jedyny post na blogu gdzie, aż tak wylewam swoje żale na psy. Nie żałuję tak to wtedy wyglądało i takie katharsis było mi w tamtym momencie potrzebne. Teraz jak widzicie po tytule post jest przeciwstawny do tamtego, trochę się wahałam przy napisaniu słowa "najlepiej" bo jest to przesadzone, ale uznałam, że w tamtym poście "najgorzej" również takie było, więc co mi szkodzi. Nie będzie to  podsumowanie roku, bo takie nas dopiero czeka, tylko odwołanie do tamtych problemów.





Głównie będziemy mówić o Zerze, bo to z nimi miałam największe problemy, co zresztą nie dziwne, bo w tamtym momencie ledwo co skończył rok, a teraz ma już 2 lata.

Nie mogłam się z nim w tym czasie dogadać, nie słuchał się, ani nie skupiał na mnie. Bo nie. Nie i koniec. A teraz to całkiem inny pies. Chce pracować, chce coś ze mną robić i słucha co do niego mówię, a nie udaje głuchego. To mnie najbardziej cieszy. Dla jedzenia jest w stanie zrobić wszystko, a nawet komendy bez nagrody nie stanowią dla niego problemu.

Skakanie. Hym tata w dalszym ciągu nie zmienił swojego nastawienia i dalej zachęca go do skakania na ludzi. Ale już się nie martwię, bo nie doceniałam Zera. Skacze tylko na mnie lub tatę kiedy mu pozwolimy i niestety skacze na mnie z radości kiedy wchodzę do kojca. Na szczęście nigdy nie przyszło mu do głowy skakać na obcych ludzi, czy dzieci. Nad opanowaniem radości pracujemy, ale ciężko mu się ogarnąć w takim momencie.

Agresja. Ciężka sprawa tu nie mogę się nawet zebrać na dobrze. Ale, ale wiem już mniej więcej co i jak i na czym stoimy. Zerek lubi suczki i szczeniaki to z psami ma problem. Ale nie jest tak źle, bo wykazuje agresje tylko kiedy drugi pies jest agresywnie nastawiony. Małe psy jeszcze zignoruje nawet jeśli się rzucają, no niestety gorzej z dużymi i średnimi. Kiedy drugi pies jest przyjaźnie nastawiony to Zero jest mocno zdziwiony i przygotowany na ewentualną zmianę zdania. Jednak nie atakuje w takim przypadku pierwszy.

Przywołanie. Jest lepiej. Na naszej starej trasie chodzi zawsze bez smyczy, zdarzy mu się pogonić za jakimś zwierzątkiem, ale już się tak nie boję, bo do mnie wraca. Ostatnio spuszczam go na mało ruchliwej ulicy, a nawet ostatnio byliśmy w miejscu gdzie uciekł mi tego dnia, który opisywałam w źle, gorzej, najgorzej i bardzo bardzo ładnie się odwoływał. Na pewno na to wpływ ma nasze spalanie miski.



Cieszę się, że przez ten rok tyle przepracowaliśmy, dużo lepiej się poznaliśmy i zaufaliśmy sobie z Zerem. Mam nadzieję, że tytułem takiej notki za rok będzie "najnajlepiej, najnajnajlepiej i najnajnajnajlepiej" Bo mam wrażenie, że naprawdę wychodzimy na prostą i teraz może być tylko lepiej. 

niedziela, 27 listopada 2016

Rusz z kanapy cztery łapy!

Czyli rywalizacja na endomondo z nagrodami!



Jestem aktywna na edndomono od kilku miesięcy. Na początku był na to szał, było wiele rywalizacji, aktywnych osób bijący się o miejsca na podium. Z czasem zaczęło to znikać i wydaje mi się, że jest nas psiarzy na edno coraz mniej no i przez pogodę i brak motywacji robimy też dużo mniej kilometrów. Dlatego razem z Patrycją postanowiłyśmy zrobić rywalizacje tylko dla psiarzy i aby dodatkowo was zmotywować mamy też dla was nagrodę. 

Ważne informacje:
Rywalizacja trwa od 1 do 31 grudnia 2016 roku. Obejmuje chodzenie, canicross, jazdę na deskorolce i rolkach.

Jak zgłosić się do rywalizacji?
Rywalizacja, alby uniknąć osób spoza psiego świata będzie prywatna. Trzeba będzie napisać swoją nazwę z edndomondo w komentarzu i dodać mnie (niewhisky) lub Patrycję (Malamute Fan) do znajomych. A my dodamy was do naszej rywalizacji o nazwie "Rusz z kanapy cztery łapy"

Warunki rywalizacji:
Oczywiście trzeba posiadać konto na endomondo. Ale najważniejsza jest uczciwość. Liczymy tylko spacery z psami. Zdarza się też, że niektórym endomondo czasem wariuje i niesprawiedliwie dodaje kilometry. Jeśli ktoś zauważy coś takiego u siebie, to prosimy o napisanie do nas w tej sprawie, abyśmy mogły pod koniec odjąć je od waszego wyniku. Niestety nie mamy na to wpływu, więc liczymy na waszą uczciwość. Miejcie też na uwadze wasze psy. Nie wszystkie są przyzwyczajone do długich maratonów, więc z głową dawkujcie im ruch, bo przede wszystkim ma to być zabawa.

Nagrodą dla osoby która przejdzie najwięcej kilometrów jest:
- obroża pólzaciskowa+smycz
- szelki norweskie
- szarpak z futerkiem, lub polarowy. 
Nagrodę funduje i wykonuje Patrycja. Jeśli chodzi o wykonanie i bezpieczeństwo w kwestii akcesoriów możecie być spokojni, bo chodzi w nich malamut Cezar,  którego na pewno znacie, KoraSkipperŻaba i niedługo MY.

Ps. Dziękujemy Magdzie, za pozwolenie na użycie nazwy z jej wyzwania i za pomoc w rozpowszechnieniu naszego.



Post też jest u Patrycji >>>>>KLIK<<<<<

Do zobaczenia 1 grudnia na starcie!


sobota, 12 listopada 2016

Amortyzator Sali





 Zacznijmy od firmy, Sali jest znaną firmą produkującą sprzęt do sportów zaprzęgowych, oraz zwykłych szelek, obróżek i smyczy. Nie jest to firma hand made gdzie możemy przebierać w milionach wzorów tasiemek i materiałów, szytych specjalnie na naszego psa. Jest to tak zwana masówka, ale mimo negatywnego wydźwięku wcale nie są to rzeczy niskiej jakości. Znakiem rozpoznawalnym firmy są niskie ceny. Szczególnie pasów maszera i szelek, ja nie znalazłam tańszych. Ale o szelkach i pasie innym razem. Produkty znajdziecie głownie na allegro.



Nie rozciągnięty amortyzator ma 60 cm, długości, a po rozciągnięciu 100 cm. Jak dla mnie idealna długość do biegania, razem z 1,2 linką i na deskorolkę razem z 2,5 m smyczą. Amortyzator jest ciężki, szczególnie z początku, z czasem zaczyna się wyrabiać. Przeznaczony jest dla psów średnich i dużych. Dostępne kolory to czerwony, niebieski, zielony, czarny i czarno-czerwono-niebieski. A amortyzator kosztuje tam 23 zł. 

    

Nasz amortyzator jest z nami od roku. Używam go codziennie, jest u nas amortyzatorem głównym do biegania, ciągnięcia roweru, deskorolki, opony i sanek. Dodatkowo wykorzystuje go też podczas spacerów na długiej linie treningowej. Przeżył ciągnięcie psów podczas biegu, często jest wodowany, bo na lince psy wchodzą do wody, ciągnięty po piasku, pranie, nocowanie na dworze w słońcu i na deszczu. A sami widzicie jak się prezentuje, bo wszystkie zdjęcia są z tego tygodnia.Whisky która ma 20 kg podczas biegania bardzo słabo go naciąga, z kolei Zero radzi sobie z nim bardzo dobrze. Równie fajnie sprawdza się do biegania, co prawda zdarza się mu naciągnąć do końca kiedy psy zauważą coś do zapolowania, ale normalnie spełnia swoje zdanie. 
Po takim czasie użytkowania prezentuje się bardzo dobrze, karabińczyk nie zacina się, taśma nie jest w żadnym miejscu przetarta, jednak jak widzicie półkółko do zaczepiania smyczy jest krzywe. Przesunęło się podczas biegania, przez jakiś czas tak to zostawiłam, a teraz nie idzie już go obrócić. Puściła też w tym miejscu rdza, co jest raczej nieuniknionie przy tak częstym kontakcie z wodą.





Plusy:
- Niska cena
- Dobre wykonanie
- Ciężko się rozciąga
- Duży karabińczyk
- Karabińczyk nie zacina się pomimo kontaktu z piaskiem

Minusy:
- Rdza
- Przesuwające się półkółko