niedziela, 20 grudnia 2015

Źle, gorzej, najgorzej...

 Te trzy  przymiotniki opisują nasze ostatnie dni. Pisałam już, że mamy swoje problemy z Zerem. Ostatnio nawet myślałam, że jest jakiś postęp. Ale to była tylko cisza przed burzą. W ostatnim czasie, Zero jest dla mnie jedną wielką niewiadomą, nie wiem kiedy coś zrobi, czy w ogóle to zrobi, raz gorszy dzień mam ja, raz on, a czasem w ogóle nie możemy się dogadać. Zrzucam to i na tak zwany okres buntu i na niedociągnięcia w wychowaniu. Ale nie ważne, w tej sprawie co jest tego przyczyną tylko to, że musimy z tym walczyć.



 Pierwszą kwestią jest skakanie na ludzi. I to niewątpliwie jest niekonsekwencja, a najbardziej mnie boli, że nie moja. Ale od początku dawno dawno temu kiedy Zero był jeszcze małym papisiem, lubił skakać na ludzi, dla zabawy i dla zwrócenia na siebie uwagi. Miałam świadomość, że będzie dużym psem, my mamy w domu małe dzieci, więc skakać mu nie będzie wolno. O dziwo poszło dość sprawnie, nie skakał na przywitanie, nie skakał gdy się cieszył, ani żeby zwrócić na siebie uwagę, jedynie podczas zabawy, ale wtedy jest to wskazane, czyli sukces. Ale gdy już podrósł, mojemu tacie spodobało się takie skakanie. Zero bez problemu dosięga mu psykiem do twarzy, a łapami opiera się o klatkę piersiową, wygląda to bardzo zabawnie i fajnie, ale co ze mną i siostrami? Ja wysoka nie jestem i podczas takiej zabawy, Zero pcha mi łapy na twarz, na siostry na szczęście nie skacze, ale co jeśli zacznie? Mają 6 lat, pies pawie dwa razy cięższy.... Nawet nie chce myśleć czym się to może skończyć. Nad tym pracujemy, ale nie widzę skutku, i nie będzie go dopóki, mój tata nie zrozumie, że to nie zabawa, i może być tragiczne w skutkach. Jak na razie siostry bawią z nim pod moją opieką, a ja sobie radze, chociaż średnio podoba mi się być cała brudna, to będziemy pracować i czekać na efekty.



 Problem z dzisiejszego spaceru. Często mówię, że Zero nie jest agresywny prawda?
Bo zazwyczaj nie jest. Bardzo lubi Mikiego, małego, rozpieszczonego, pozbawionego instynktu samozachowawczego, nerwowego, czasem agresywnego i bardzo dominującego pinczera miniaturowego. Na wspólnych spacerach mały może go podgryzać, zaczepiać, warczeć, a Zero nic, kompletnie zero reakcji tylko zachęca go do zabawy. Kolejnym starym kolegą jest Bart airedale terrier, czasem się pobawią, albo obwąchają na przywitanie, też jest bardzo dominujący. I jeszcze często chodząca po naszych terenach suczka. Skrajnie uległa, średniej wielkości. Więc nie wiem z czym ma problem toleruje i uległe i dominujące psy. A na dzisiejszym spacerze, gdy mijaliśmy dosyć dużego około 8 miesięcznego psa przywiązanego na smyczy do płotu, to pobiegł do niego zaczął przygotowywać się do ataku mimo, że młody dawał sygnały uspokajające. Skoczył do niego, ale zdążyłam go odciągnąć, zanim doszło do czegoś więcej niż krótkiej przepychanki, z warczeniem.
Dlatego ciężko mi go wyczuć czy zaatakuje czy będzie chciał się bawić. Bo do każdego psa podchodzi, powoli i ostrożnie, jakby był gotowy i do zabawy i do walki. Za to musimy się zabrać od razu, bo agresja to ciężka sprawa. Szkoda, że nie mamy na miejscu większej ilości psów, które mogłyby nam w tym pomóc, a przynajmniej do wakacji nie będziemy mieli możliwość jechać do miasta... Ale jak na razie wznowimy spacery z Mikim, bo przez ostatnie parę tygodni nie byli razem na żadnym dłuższym spacerze, a wpływ na to ma pogoda, która nie podoba się małemu pinczerowi, i to, że jego właścicielka mieszka w internacie, czyli w domu jest przez niecały weekend.



I kolejny problem z dzisiejszego spaceru. Ostatnio więcej biegaliśmy, niż chodziliśmy na zwykłe spacery, a jeśli już to nasza trasą codzienną, w której jeśli nawet Zero chciałby uciec to za bardzo nie ma gdzie. Żadnych nowych zapachów, praktycznie żadnych zwierząt, czyli nic tylko pies i ja. I właśnie dlatego sądziłam, że wszystko już wraca do normy. Dzisiaj poszliśmy do lasu. W małych laskach jesteśmy codziennie, bo są w naszej starej tasie. Ale wybraliśmy się do normalnego lasu, którym nie byliśmy od wakacji. Wszystko szło idealnie, trochę się pobawiliśmy, co jest sukcesem, trochę porobiliśmy sztuczki, a Zero ładnie przychodził nawet kiedy wołałam, go co kilka minut. Aż weszliśmy do lasu. Po dosłownie kilku minutach stanął w bezruchu, ruszył do przodu i tyle go widziałam. Wybiegłam z lasu, na dużą polanę, i zobaczyłam tylko jego zarys jakieś 300 metrów dalej, i znów zniknął. Przemoczona, brudna (bo najszybciej było przejść przez strumyk) i to na terenie zagrodzonym dla krów. Czyli sytuacja krytyczna. 15 minut chodziłam krzyczałam, wołałam, błagałam i groziłam, żeby wrócił. I wrócił, może zrozumiał, że jest za wolny? Albo zrobiło mu się mnie szkoda? Chociaż zakładam, że to kastracja go przekonała. W każdym razie wrócił i nikt kto nie był w takiej sytuacji nie zrozumie jak ciężko jest chwalić, i głaskać psa, kiedy ma się ochotę zrobić mu coś bardzo złego. Potem w lesie był na smyczy, a bez niej gdy wstąpiliśmy, na naszą drogę gdzie nie było problemu. Czyli nad przywołaniem dalej pracujemy. Myślę, żeby wziąć go na 50 m line, bo na takiej pracujemy z Whisky, ale szkoda mi wziąć go na linkę, Będzie to dla nas krok w tył, ale jak to mówią czasem trzeba zrobić krok w tył aby zrobić dwa kroki do przodu. Więc mam nadzieję, że to wypali, a nie będzie tylko krokiem w tył.



Trochę pesymistycznie, ale czasem trzeba. Za tydzień będzie o czymś przyjemniejszym czyli bieganiu.

Macie może jakieś rady dla mnie? Albo napiszcie z czym wy macie aktualnie problemy.

20 komentarzy:

  1. Co do taty, rób potworną awanturę, to się sprawdza. Co prawda przez jakiś okres ma się zablokowane zakupy on-line ale o złości zapominają, o tym by psa nie zachęcać do wskakiwania już pamiętają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mój tata jest na moje awantury już odporny ;// Zawsze myśli, że wie lepiej, a inni nigdy nie mają racji, nie uwierzy dopóki nie zobaczy, ale mam szczerą nadzieję, że przekona się o tym na własnej skórze, kiedy będzie ślisko ;')

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że wyjdziecie na prostą. My z agresją też mamy mały problem. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać z wami (trochę od siebie mamy, ale może kiedyś...) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj co z tymi psami, że wszystkie mają w sobie tyle agresji :)
      Bardzo chciałabym się z wami spotkać, ale z przyczyn niezależnych ode mnie, nie możemy jeździć, ani w weekendy, ani w ferie. Mam jednak nadzieję, że w wakacje się wyrwiemy ;)
      I jeszcze nie darowałabym sobie gdyby Zero rzucił się na Reksia, mógłby zrobić mu krzywdę... Ale mamy czas do wakacji, więc się bardzo do tego przyłożymy :D

      Usuń
    2. No, to może w wakacje się uda. :)
      My też musimy nad tym duużo popracować, aby wyeliminować tą agresje. Przynajmniej mamy nowe postanowienie noworoczne i będziemy mieli co robić. :D

      Usuń
  3. U as także nie za dobrze.... Bonus, pies którego możesz szarpać, kłaść inne zwierzęta na p. brzuchu stał się nieprzewidywalny. Kocur Edward zawsze lubił Bonusa, przytulał się do niego, bawił, ani jedno anie drugie zwierzę nie miało z tym problemu. Jakiś czas temu Edzio chciał się przytulić do Bonusa, tak naprawdę pies nic nie robił tylko, chodził po pokoju. Gdy kot go dotknął ten zaczął warczeć i prawie zaatakował kocura. Coś jest nie tak, u nas także nie ma żadnego postępu.
    Ja postanowiłam, że Bonusowi nie odpuszczę sztuczek czy nie słuchania się, możliwe, że zajmie mi 0,5 roku doprowadzenie wszystkiego do porządku, ale za często mu odpuszczałam.

    Pozdrawiamy
    http://bialykrukk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie będziemy odpuszczać, chociaż teraz zimą będzie ciężko, ale nie można zepsuć tego na co się pracowało miesiącami. Życzę dużo cierpliwości i powodzenia!

      Usuń
  4. Co do agresji... Nie myślisz, że zero ma za mało spotkań z obcymi psami ?
    Okres buntu... Hah u nas trwał 2 i pół roku :')
    Z linką nie wiem czy wypali - u nas na lince pies pracuje świetnie, a bez już nie :p

    Nasze problemy ? Aktualnie omdlałe łapy i grypa oraz brak kastracji i pienionżków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i wymyśliłam ! Co do skakania idźcie na kompromis - podłóż pod to jakąś komendę i niech tata się jej trzyma ;)

      Usuń
    2. Tata używa komendy hop, albo klepie się po brzuchu, ale skacze też na przywitanie, bo tata mu na to pozwala "No Zero pokaż jak cię ładnie pan nauczył" XDDD
      Nie wydaje mi się, żeby to przez socjalizacje, bo miał kontakt z różnymi psami, szczególnie z psami ludzi, którzy przyjeżdżają tu na wakacje, i z psami które oficjalnie domy mają, ale często robią sobie same spacerki, i takie psy są super, bo zwykle nie mają w sobie nic agresji. Ale teraz coraz rzadziej je widzę. Wydaje mi się, że może być to "uraz" z czasów szczeniaka, po pierwsze czarny, o którym tu pisałam, i raz sąsiadom uciekł owczarek, wbiegł na nasze podwórko, i lekko poturbował małego, a dużego samca ciężko odciągnąć. Chociaż już sama nie wiem, bo potem nie wykazywał agresji.

      Simba znowu chory?
      Gdybyś nie nakupowała tyle podczas DDD to na kastracje byś miała XDDDD

      Usuń
    3. Tak jak mówiłam idźcie na kompromis i podłóżcie pod to jedną komendę - pies mądra bestia później bez niej nie podskoczy :D
      Nie chodzi o socjal - jeśli pies nie ma przez długi okres czasu spotkań z "nowymi" psami trudniej mu odczytać sygnały uspokajające. Czyta tylko niektóre a niektórych nie rozumie. Jeśli chcesz jakiejś pomocy co do agresji zapraszam na pw ;)

      Nie, piesa łapki bolą a ja mam grypę - wczoraj 14 km i teraz rudy manifestuje zmęczenie bo go nie puściłam XD
      Nie, kastracja jest sama w sobie problemem, bo przez serducho nie wiadomo czy jest możliwa. A pienionżków zawsze mi brakuje...

      Usuń
  5. Cześć! Ja mam problem z gryzieniem butów na spacerze, Sara mi jedną pare tak obgryzła że zakładam je jak idę z nią na spacer bo boję się że nowe mi zniszczy :/ Zapraszam do mnie swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieliśmy tylko problem z gryzieniem w domu. A może spróbuj urozmaicić spacer? Przydałaby się jakaś długa linka, alb o jeśli możesz to spuszczenie jej ze smyczy do tego zabawki, sztuczki, smakołyki, ćwiczenie sztuczek, to może odechce się jej gryzienia :)

      Usuń
  6. Cześć! Ja mam problem z gryzieniem butów na spacerze, Sara mi jedną pare tak obgryzła że zakładam je jak idę z nią na spacer bo boję się że nowe mi zniszczy :/ Zapraszam do mnie swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim odczuciu, najlepszym rozwiązaniem sytuacji z Twoim tatą jest rozmowa. Jeśli ona nie załatwi problemu, to nic innego się nie uda, dopóki, jak wspomniałaś, nie stanie się tragedia. Znam wiele takich przypadków, kiedy to musiałam przemówić pewnej osobie do rozsądku, bo przez jej działania nie można było wyjść spokojnie na ulicę.. Porozmawiałam z nią - mało przyniosło, więc postawiłam ultimatum. W skutku problem zniknął.

    My chyba doświadczyłyśmy już wszystkich problemów, ale jest jeszcze jeden problem, a mianowicie niepożądani goście na naszym podwórku. Mieszkamy niedaleko lasu, jakiś czas temu przypałętała się do nas rodzina jeży. Mirze jednak nie podoba się ich obecność i za wszelką cenę próbuje wybić te zwierzęta. W ostateczności nie spuszczam ją ze smyczy nawet na podwórku, bo zawsze wpadnie w jakiś trop, a nie chcę mieć chorego psa. Mam też przypuszczenia, że są też szczury. Jeszcze tego brakowało...
    Co byś zrobiła na moim miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, dodam też, że ostatnio w centrum naszej wsi widuję psa, który rażąco przypomina mi Zero. Ale to raczej małe prawdopodobieństwo, że to rzeczywiście on. :D

      Usuń
    2. A może mieszkamy w tej samej miejscowości XDD
      U nas też czasem są jeże, ale potwory jedynie szczekają i ujadają, ale się nie zbliżą.
      My jeże zawsze wynosimy do lasu, ale na jesień często wracają. Z szczurami nigdy problemu nie mieliśmy, i nie mam pojęcia jak się ich pozbyć.
      Ale Miry lepiej jak na razie nie wypuszczać samej, znalazłam jakąś stronę http://www.werandacountry.pl/component/content/article?id=13013&catid= z domowymi sposobami, może coś z tego zadziała, a psiej sierści macie pewnie w zapasie to, można by spróbować :)

      Usuń
  8. U nas problemy były, ale się zmyły z czego jestem bardzo zadowolona. Suczka ostatnio nie była w ogóle wyżyta, chwyciła ją... Agresja :( Teraz odkąd poświęcam jej maximum swojego czasu jest o wiele lepiej, pies nauczył się wracać gdy tylko zawołam, wiedząc że ma z tego zysk. Również zaczynamy od nowa podstawy, bierzemy się za siebie, za tresurę, wychowanie. Nigdy nie jest za późno jak to mawiają... Pozdrawiam M&B
    bibiblogdog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za czasów szczeniaka Zero był idealny, nie ruszał się za daleko ode mnie, przywołanie perfekcyjne, chodząca miłość do wszystkich i wszystkiego. W ostatnim czasie się tak bardzo wszystko popsuło....
      No, ale zbyt dobrze nigdy nie może być. My się bierzemy do pracy i sobie i wam życzymy powodzenia ;)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń