poniedziałek, 25 lipca 2016

Haul zakupowy

Dziś post z serii uwielbianej chyba przez wszystkich psiarzy. Haul obejmuje rzeczy kupione od kwietnia do lipca. Kupione zostały w różnych odstępach czasu więc, zdjęć będzie dość dużo. Obok produktów które zamierzam zrecenzować pojawi się ta informacja, jeśli chcielibyście poznać moją opinię, na temat produktu, o którym nie zamierzałam pisać recenzji to piszcie w komentarzach ;).



1. Kaganiec Baskerville Ultra rozmiar 4 - Dla Zera będzie recenzja.
2. Kaganiec Baskerville Ultra rozmiar 3 - Dla Whisky
3. Crackle Ball - Dla Whisky wykorzystywana jako "kula smakula" a dla Zera jako kolejna piłeczka z serii "ulubione"
4. Dokas pierś kurczaka z rybą





5. Frolic z drobiem - mimo kiepskiego składu to jedne z ulubionych przysmaków.
6. Let's bite z jagnięciny
7. Niefirmowa czarna smycz



8. Kolejny raz Frolic tym razem z wołowiną
9. Kurze szyjki
10. Zwykły gwizdek - używam gdy Zero podczas spaceru "się zapomni" zwykle wtedy zwracam jego uwagę gwizdnięciem, a że dosyć często mi to nie wychodzi (XDD) to pomaga mi w tym gwizdek
11. Dziennik treningowy - długo zajęło mi znalezienie takiego z odpowiednią ilością zakładek, niestety taki chyba nie istnieje i zadowoliłam się takim z pięcioma. Następnie tydzień nachodziłam się za najpiękniejszymi naklejkami, tylko po to żeby potem w pięć minut byle jak je ponaklejać. Ale ładność tych naklejek mi to rekonpensuje. Jak na razie leży prawie pusty, a wszystko co powinnam w nim zapisywać w dalszym ciągu zapisuje w telefonie lub w komputerze. Ale w końcu mam zamiar się za niego zabrać.
12. Nie mam pojęcia co to jest, w zoologicznym stało niepodpisane w jakimś rogu, ale na pewno będzie u nas częściej.



13. FURminator - nieoryginalny z allegro. U nas właśnie zaczął się okres linienia, gdy codziennie muszę wyczesywać psy to naprawdę się zastanawiam gdzie one tę sierść pomieściły.
14. 10 metrów linki, do której przymocowałam karabińczyk specjalna do walki z przywołaniem.



15. Pas maszera z sali - będzie o nim recenzja.
16. Nerka z chińczyka - bardzo, bardzo, ale to bardzo nie polecam.
17. Obroża dla Whisky z sali.
18. Kolejna obroża z Sali tym razem na zatrzask - teoretycznie dla Zera, ale jej zakres obejmuje też Whisky, więc jak wszystkie takie rzeczy będzie wspólna.



19. Markus Muhle - nowa karma potworów, za jakiś czas pojawi się jej recenzja.
20. Lukullus Natural - gratis do karmy.
21. TubiDOG o smaku łososia.
22. Trixie Premio Sushi Light Kosteczki z białej ryby.
23. O'Tom haczyki na kleszcze
24. Piłka TPR z piszczałką



25. Nerka z biedronki - nie jest idealna, ale dużo lepsza od tej z chińczyka.

niedziela, 17 lipca 2016

Zaniedbanie

Mając dwa psy, przychodzi czas kiedy musimy popracować nad jednym z psów. Ja musiałam pracować nad Zerem, tu przywołanie, tu chodzenie na smyczy, wiadomo zawsze coś się znajdzie. Do tego dochodziło jego super nakręcenie przy nauce sztuczek. I gdzieś w tym wszystkim zapomniałam o Whisky, że ona też potrzebuje czegoś nowego. Z Zerem ćwiczyłam przywołanie, ciągnięcie opony, sztuczki, przekonywałam go do wody, socjalizowałam (dał się wygłaskać dużej grupie dzieci przed szkołą)  a Whisky no cóż zaniedbałam. Owszem miała prawie codzienne spacero-biegi w sledach, jasne często w innych miejscach, ale nie robiłam z nią nic nowego. Sztuczki też odstawiłam, po prostu ciężej się z nią pracuje i skupiłam się na powtarzaniu starych sztuczek. Whisky była i nadal jest w porównaniu do Zera idealna. Jestem pewna jej reakcji i zachowań, czego mi brakuje u grubego i staram się to z nim wypracować. Ale popełniłam ogromny błąd, bo odstawiłam ją i zajęłam się Zerem, za co mi teraz wstyd. Whisky też nie upomina się specjalnie o uwagę. Jeśli Zero się nie wybiega, to drze mordę, na każdego przechodnia, a nawet bez powodu, Whisky jest spokojniejsza i nie upomina się o spacer. Więc kiedy brakowało czasu, a w roku szkolnym o to nie trudno, to odbębniałam spacer z grubym i był spokój.



Nie wiem nawet kiedy się to zaczęło raczej "wyszło w praniu" ale niedawno zdałam sobie z tego sprawę. Nie lubię takiego faworyzowania jednego z psów, a mimo to właśnie to robiłam. Ten nagły przebłysk rozumu,  był głównym impulsem, żeby zacząć wspólne spacery z psami, żeby nie faworyzować jednego z nich, a czas dla psów rozdzielać w miarę równo i sprawiedliwie. I mimo, że sztuczki z nią są o wiele trudniejsze to uczę jej nowych, mimo, że zachęcenie jej do zabawy to jedna z najtrudniejszych rzeczy to staram się z nią bawić pomimo, że nie muszę nad nią pracować tak jak nad Zerem, to poświęcam jej czas na samotne spacery, bo to widzę, że to wszystko, że każda chwila spędzona ze mną sprawia jej radość, a strasznie egoistyczne jest to, że nie dawałam jej tego w tak dużej ilości w jakiej potrzebuje, bo skupiałam się nad drugim psem. Przepraszam cię Whisky, że o tym wszystkim zapomniałam skupiając się tylko, na zaspokojeniu podstawowych potrzeb, a przecież ty też potrzebujesz czegoś nowego.




Pocieszycie mnie lub dobijecie, ale zróbcie szczery rachunek sumienia i odpowiedzcie nawet tylko przed sobą, czy wam też zdarzyło się tak jak mi zaniedbać psa? 

sobota, 9 lipca 2016

Jest tu kto?

  Przerwa się nam lekko przedłużyła, z miesiąca wyszło 5. Nad powrotem myślałam już w czerwcu,  może to śmiesznie zabrzmi, ale nie miałam z czym do was wrócić. Mało co zrobiliśmy, praktycznie nic nowego się u nas nie działo, ale mimo tego brakowało mi bloga, więc bez większego szału jesteśmy z powrotem. Chociaż szałem może być wygląd bloga i jak się pewnie większość z was domyśla jest autorstwa Wiktorii za co chyba po raz setny bardzo dziękuje.
Ugh jak ja nienawidzę tych jego włosów przy oczach ;__;


Ciężko mi przypomnieć sobie co działo się w ciągu tych pięciu miesięcy, ale najważniejsze jest to, że zaczęliśmy robić więcej nowych rzeczy, a dokładniej więcej rzeczy RAZEM czyli we trójkę. Długo tego unikałam, a to, bo Zero nie potrafi się zachować, bo on za mocno ciągnie, bo nie ogarnę dwóch psów razem. Spróbowałam raz i mimo, że pierwszy raz nigdy nic mi nie wychodzi, to następne były już lepsze. Główną motywacją był powód o którym napiszę szerzej w następnym poście, oraz brak czasu, nie zawsze miałam czas na przynajmniej dwa długie wymęczające spacery, a teraz na jednym spacerze mam dwa wymęczone psy. Tak więc w tym czasie zaczęliśmy, lub pracowaliśmy nad:

- Wspólne bieganie - z tego jestem najbardziej zadowolona. Dokładniej jak to wygląda opisze w innych postach, a notka z wszystkimi problemami wynikającymi z biegania z dwoma psami jest już gotowa.

- Ciągnięcie opony - tym zajmowaliśmy się jeszcze zanim zaczęło być tak ciepło. Nigdy nie miałam tak małej opony na Whisky więc wcześniej się tym nie zajmowałam, Zero ciągnął dużą oponę od samochodu, ale nie specjalnie się mu to podobało. Za to razem wychodziło im to naprawdę dobrze, co prawda nigdy nie będzie to ich ulubione zajęcie, ale szybko je wymęcza i co najważniejsze jest dobrym wprowadzeniem do ciągnięcia sanek, czym będziemy zajmować się już w zimie.

- Spacery na smyczy - Zawsze byłam na nie, bo obydwa ciągną na smyczy, może nie non stop, ale jeśli koniecznie chcą gdzieś dojść to nie ma zmiłuj. Ale raz się żyje co nie? Od jakiegoś czasu spacery na smyczy z dwoma potworami to całkiem przyjemna codzienność, oczywiście o ile są dobrze wybiegane. Brakuje nam jeszcze dwójnika, bo dwie smycze jednak mocno się plączą, ale to i tak konieczny zakup ze względu na to, że nowy dwójnik potrzeby jest też do biegania.

- Przywołanie Whisky - Nie liczę na cud, Whisky raczej nie pozna smaku spaceru bez smyczy, wcale się mnie nie pilnuje i przychodzi do mnie kiedy ma na to ochotę. Mimo tego spacery na lince są fajnym urozmaiceniem, dającym jej więcej swobody, a kiedy te spacery są jeszcze wspólne z Zerem (prawie codziennie) który lata bez smyczy, to nic więcej jej do szczęścia nie potrzeba.

- Przywołanie Zera - w końcu się przełamałam i biorę go na linkę. Na spacerach jest na 10m lince, a nawet staram się mu na tyle zaufać, żeby non stop jej nie trzymać, tylko żeby ciągnęła się za nim. Mamy też jedną trasę która ma od 2-4 km zależy jakie dróżki sobie wybierzemy i tam z całą pewnością mogę go spuścić, ale za to jest w kagańcu, bo jednak rodzice nieźle by się wkurzyli gdyby Zero przez przypadek się zgubił i po drodze zapolował komuś na kurkę.

- Nowe trasy - wydłużyliśmy spacery i regularnie chodzimy w nowe miejsca. Co jest większą motywacją do spacerów, no ja tu mieszkam od urodzenia, a nie byłam jeszcze w tylu miejscach w mojej WSI że to, aż wstyd.


- Sztuczki -  tu się nie mamy czym specjalnie czym chwalić. Obydwa psy ogarnęły skok przez nogę, i sztuczkę "obejdź" w której muszą obejść dokoła kogoś, w tym mnie, lub jakiś przedmiot, w dalszym ciągu mamy problem z proś, bo psy mają problem z utrzymaniem równowagi i muszą podeprzeć się o moją rękę, Zero nauczył się jeszcze ósemki i slalomu między nogami.


- Motywacja na zabawki - u Zera po staremu, chociaż uświadomiłam sobie, że mamy zbyt mało zabawek, co jest jednak plusem. Z Whisky jest różnie, kiedy jestem z nią sama na podwórku, to gdy zamierzam się z nią pobawić to jej reakcja to "wtf? co ty robisz?" a gdy na podwórku jest jeszcze Zero, to łapie fazę i chce się przeciągać (bo o piłeczkach jeszcze nie ma mowy) i jest super, ale gdy Zero podchodzi, chcąc się pobawić z nami, to koniec i nie było tematu, Whisky już robi co innego. A jeszcze innym razem ma ochotę na zabawę tylko wtedy kiedy jedną ręką przeciągam się z Zerem, a drugą z nią. I się zastanawiam jak tu do niej jakoś dotrzeć?

- Frisbee - prawie zapomniałam o tym wspomnieć. Chyba jakoś w styczniu, na fb w ogłoszeniach z pobliskiego miasta ktoś sprzedawał rzeczy dla psa, musiałam skorzystać z okazji i kupiłam gumowe frisbee, potem doszły dwa plastikowe z pepco. Wiem, że nie jest to zestaw którym można się chwalić, ale jak na pierwsze kontakty z frisbee nie jest zły. Zero ku mojemu zdziwieniu naprawę polubił frisbee, co prawda nie łapie dysku z lotu, nie przynosi mi go, a czasem zamiast łapać kolejne dyski ucieka i bawi jednym. Aktualnie nie wiem czy będziemy coś w tym kierunku robić, może za jakiś czas kupie jakieś porządne dyski i nauczę się rzucać, a Zera łapać, ale jak na razie dyski są nie używane, żeby przez treningi w upale nie zniszczyć jego motywacji na nie.

- Spotkania z innymi psami - pewnie czekacie tu na opisy wielu wspólnych spacerów i poznania tysiąca nowych psiarzy. Niestety to nie to (JESZCZE) Ale są wakacje więc na pewno takie będą, o czym wam tu napisze. Ale skoro zaczęliśmy chodzić w inne miejsca, to spotykamy też inne burki, i w kwestii Whisky- inne psy, jest całkiem dobrze, bo lubi inne psy i jeśli one nie mają złych zamiarów, to chętnie się z nimi przywita, obwącha, ale  na tym koniec. Jeśli taki pies idzie za nami to ma go całkiem gdzieś, a jeśli nie chce się odczepić i chodzi za nią krok w krok, albo jeszcze wącha to samo miejsce co ona, to warknie, a jeśli to nic nie daje to lekko go skubnie, ale w bójki się nie wdaje.
Z Zerem to dalej nic nie wiem. Pozwalając mu na kontakt z innym psem jest to loteria, albo będzie dobrze, albo nie. Ale zawsze pozwalam mu na kontakty z innymi psami, po pierwsze jeśli bardzo chce to ja i tak go nie utrzymam, a po drugie jest na tyle duży żeby sobie sam poradzić.


Jak sami widzicie nic ciekawego się u nas nie działo. W kwestii bloga, to mogę was zapewnić, że zostajemy i mam już pomysły na nowe posty.