niedziela, 27 listopada 2016

Rusz z kanapy cztery łapy!

Czyli rywalizacja na endomondo z nagrodami!



Jestem aktywna na edndomono od kilku miesięcy. Na początku był na to szał, było wiele rywalizacji, aktywnych osób bijący się o miejsca na podium. Z czasem zaczęło to znikać i wydaje mi się, że jest nas psiarzy na edno coraz mniej no i przez pogodę i brak motywacji robimy też dużo mniej kilometrów. Dlatego razem z Patrycją postanowiłyśmy zrobić rywalizacje tylko dla psiarzy i aby dodatkowo was zmotywować mamy też dla was nagrodę. 

Ważne informacje:
Rywalizacja trwa od 1 do 31 grudnia 2016 roku. Obejmuje chodzenie, canicross, jazdę na deskorolce i rolkach.

Jak zgłosić się do rywalizacji?
Rywalizacja, alby uniknąć osób spoza psiego świata będzie prywatna. Trzeba będzie napisać swoją nazwę z edndomondo w komentarzu i dodać mnie (niewhisky) lub Patrycję (Malamute Fan) do znajomych. A my dodamy was do naszej rywalizacji o nazwie "Rusz z kanapy cztery łapy"

Warunki rywalizacji:
Oczywiście trzeba posiadać konto na endomondo. Ale najważniejsza jest uczciwość. Liczymy tylko spacery z psami. Zdarza się też, że niektórym endomondo czasem wariuje i niesprawiedliwie dodaje kilometry. Jeśli ktoś zauważy coś takiego u siebie, to prosimy o napisanie do nas w tej sprawie, abyśmy mogły pod koniec odjąć je od waszego wyniku. Niestety nie mamy na to wpływu, więc liczymy na waszą uczciwość. Miejcie też na uwadze wasze psy. Nie wszystkie są przyzwyczajone do długich maratonów, więc z głową dawkujcie im ruch, bo przede wszystkim ma to być zabawa.

Nagrodą dla osoby która przejdzie najwięcej kilometrów jest:
- obroża pólzaciskowa+smycz
- szelki norweskie
- szarpak z futerkiem, lub polarowy. 
Nagrodę funduje i wykonuje Patrycja. Jeśli chodzi o wykonanie i bezpieczeństwo w kwestii akcesoriów możecie być spokojni, bo chodzi w nich malamut Cezar,  którego na pewno znacie, KoraSkipperŻaba i niedługo MY.

Ps. Dziękujemy Magdzie, za pozwolenie na użycie nazwy z jej wyzwania i za pomoc w rozpowszechnieniu naszego.



Post też jest u Patrycji >>>>>KLIK<<<<<

Do zobaczenia 1 grudnia na starcie!


sobota, 12 listopada 2016

Amortyzator Sali





 Zacznijmy od firmy, Sali jest znaną firmą produkującą sprzęt do sportów zaprzęgowych, oraz zwykłych szelek, obróżek i smyczy. Nie jest to firma hand made gdzie możemy przebierać w milionach wzorów tasiemek i materiałów, szytych specjalnie na naszego psa. Jest to tak zwana masówka, ale mimo negatywnego wydźwięku wcale nie są to rzeczy niskiej jakości. Znakiem rozpoznawalnym firmy są niskie ceny. Szczególnie pasów maszera i szelek, ja nie znalazłam tańszych. Ale o szelkach i pasie innym razem. Produkty znajdziecie głownie na allegro.



Nie rozciągnięty amortyzator ma 60 cm, długości, a po rozciągnięciu 100 cm. Jak dla mnie idealna długość do biegania, razem z 1,2 linką i na deskorolkę razem z 2,5 m smyczą. Amortyzator jest ciężki, szczególnie z początku, z czasem zaczyna się wyrabiać. Przeznaczony jest dla psów średnich i dużych. Dostępne kolory to czerwony, niebieski, zielony, czarny i czarno-czerwono-niebieski. A amortyzator kosztuje tam 23 zł. 

    

Nasz amortyzator jest z nami od roku. Używam go codziennie, jest u nas amortyzatorem głównym do biegania, ciągnięcia roweru, deskorolki, opony i sanek. Dodatkowo wykorzystuje go też podczas spacerów na długiej linie treningowej. Przeżył ciągnięcie psów podczas biegu, często jest wodowany, bo na lince psy wchodzą do wody, ciągnięty po piasku, pranie, nocowanie na dworze w słońcu i na deszczu. A sami widzicie jak się prezentuje, bo wszystkie zdjęcia są z tego tygodnia.Whisky która ma 20 kg podczas biegania bardzo słabo go naciąga, z kolei Zero radzi sobie z nim bardzo dobrze. Równie fajnie sprawdza się do biegania, co prawda zdarza się mu naciągnąć do końca kiedy psy zauważą coś do zapolowania, ale normalnie spełnia swoje zdanie. 
Po takim czasie użytkowania prezentuje się bardzo dobrze, karabińczyk nie zacina się, taśma nie jest w żadnym miejscu przetarta, jednak jak widzicie półkółko do zaczepiania smyczy jest krzywe. Przesunęło się podczas biegania, przez jakiś czas tak to zostawiłam, a teraz nie idzie już go obrócić. Puściła też w tym miejscu rdza, co jest raczej nieuniknionie przy tak częstym kontakcie z wodą.





Plusy:
- Niska cena
- Dobre wykonanie
- Ciężko się rozciąga
- Duży karabińczyk
- Karabińczyk nie zacina się pomimo kontaktu z piaskiem

Minusy:
- Rdza
- Przesuwające się półkółko

niedziela, 6 listopada 2016

Co się stało?

  Od czasu mojej większej blogowej przerwy porzuciłam plan wstawiania postów co tydzień, co uważam za dobrą decyzję, ale teraz co? Ostatni post był prawie miesiąc temu. Nie jest to wina weny, bo chce mi się pisać. Ale nie ma o czym. Powinniśmy teraz zacząć sezon sportowy. W planach od września miałam deskę, rower, bieganie, oponę i jak spanie śnieg to od razu sanki, bo mamy być przecież przygotowani. Tymczasem kończy się październik, a z tych planów robimy tylko deskorolkę i bieganie i mamy uwaga uwaga 9,3 km.



A więc co robimy?
  No właśnie problem w tym, że nic nie robimy. W październiku przeszliśmy 60 km I w tych 60 km  9,3 km to nasze treningi. Te treningi, które miały być co dwa dni. To miał być najlepszy sezon, bo Zero ma 2 lata i już spokojnie może ciągnąć duże obciążenia, a Whisky ma 5 lat, a nie oszukuję się i wiem, że z roku na rok będzie coraz mniej aktywna i już teraz widzę różnicę co do lat poprzednich. Ciężko jest mi się zmobilizować, choć wiem, że gdy spadnie śnieg będę żałować, bo od kiedy mam Whisky i pokochałam zaprzęgi to sama chciałam tak zrobić z moimi. Rok temu nie wyszło, była to zima z tych do zapomnienia i jak na razie wszystko wskazuje na to, że ta będzie taka sama.



Więc w listopadzie bierzemy się do roboty. Stawiam sobie cel przejścia przynajmniej 100 km, a w tym przynajmniej 40 km treningów.
 A wy jakie macie plany?