piątek, 20 stycznia 2017

bez planów - to cały mój plan

W tym roku wyznaczenie planów nie jest dla mnie tak łatwe jak w zeszłym. I w końcu zrozumiałam, że nie chce i nie potrzebuje planów. Bo po co mam sobie teraz w styczniu wyznaczać żeby w grudniu robić z psami sanki? Albo, że na wiosnę mamy biegać skoro jest to coś stałego w naszym życiu, albo inne plany których zrealizowanie zależy od aktualnej sytuacji w tamtym czasie.



Dlatego w tym roku będziemy żyć bez wielkich noworocznych planów. Przecież nie potrzebuje zapisać w planach na ten rok, że muszę popracować nad stosunkami moich psów z innymi psami żeby o tym pamiętać. A nic innego w sumie nie musimy. Ostatni czas jest dla nas bardzo łaskawy i pozwala mi wierzyć, że jest u nas bardzo dobrze. Bo przywołanie Zera jest, psy potrafią się zachować i są zmotywowane do tego co chce z nimi robić. A nic innego w tym roku nie musimy osiągać. Nie wiem może w połowie roku się obudzimy i zachce się nam jakiś seminarium albo zacząć trenować obi czy frisbee. Jeśli tak będzie to okej, ale teraz jest dobrze tak jak jest i nie ma nad czym pracować i nie chcę robić niczego na siłę, skoro nie czujemy takiej potrzeby. Jedynym planem na ten rok, chociaż nie, dla mnie jest to bardziej wyzwanie to przejście z psami 1200 km. Bo intensywność spacerów to jedyne co mnie martwi. W zeszłym roku spacery zaczęłam liczyć na endomondo od maja i granicę 100 km udało nam się pokonać tylko dwa razy. A w tym roku chce żeby w każdym miesiącu oscylowało przy 100 km tak żeby ostatecznie było to minimum 1200 km.

I o ile przyjemniej będzie mi się pisało podsumowanie roku pisząc o tym co osiągnęliśmy, co zrobiliśmy, a nie rozliczając się z wyznaczonych rok temu planów.

8 komentarzy:

  1. Moje podejście na ten rok jest takie same. Tyle, że gdzieś tam sobie kilka rzeczy zaplanowałam, tyle że nie pojawiły się one na blogu. Będę się z tego rozliczać sama no i w gruncie rzeczy mam nadzieję, że teraz uda nam się więcej zrealizować bo zawsze gdy coś planowałam i pisałam na blogu to nawet połowa nie wychodziła.
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładne tak, w dodatku plany z początku roku zawsze wydają mi się już w połowie, albo pod koniec całkowite pozbawione sensu ;)

      Usuń
  2. Ja podobnie jak Ty, nic nie planuje na 2017. Masz rację, niektóre rzeczy sobie wyznaczamy, a to i tak nasza codzienność. Chodzi mi o przykład biegania. Dokładnie tak samo możemy porównać to do planowania więcej spacerów. To też jest nasza rutyna, powinniśmy sami czuć, że spacerów powinno być więcej. Ja zazwyczaj i tak po kilku miesiącach zapominam, że miałam jakieś plany.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też odkładam je na potem, albo po prostu uważam je już za bezsensowne i niepotrzebne. Dlatego w tym roku jeśli będę coś planować to ewentualnie z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, a nie prawie cały rok :)

      Usuń
  3. Mnie plany trochę motywują, ale w tym roku też nie wyznaczam sobie ich masy, będę patrzeć na bierząco nad czym trzeba popracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie teraz też skupiam się na aktualnym problemie, bo Zero zaczął wchodzić obcym ludziom na podwórka, a nigdy wcześniej tego nie robił ;)
      Mnie plany też motywują, ale na tą chwilę nie mamy czego planować, bo jest u nas całkiem okej, ale pewnie później się coś pojawi

      Usuń
  4. Ja nic nie planuję, zrobiłem sobie totalną przerwę od psów. Ale chciałbym po prostu być aktywny w tym roku :) Powodzenia i sukcesów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Mam nadzieję, że chociaż na edno będziesz się częściej pojawiać :)

      Usuń