piątek, 6 stycznia 2017

Podsumowanie 2016

No i 2016 rok za nami. Był to przełomowy i wyjątkowy rok, tak jak dla mnie każdy rok w pracy z psem. Bo z każdym rokiem wychodzi mi to coraz lepiej i coraz więcej o psach wiem. Ten rok był najbardziej obfity w psie zakupy, w których nadal mam spore zaległości. Znaleźliśmy idealną karmę. Znalazłam sposób na pracę z Zerem i efektywne nagradzanie go. I w końcu spełniłam swoje marznie dotyczące biegania z dwoma psami. No i niestety zaliczyliśmy kryzys blogowy i 5 miesięczną przerwę od blogowania.





A co zrobiliśmy z postanowień z zeszłego roku?

- Bieganie - zaczęliśmy bieganie we trójkę, kupiłam pas maszera. Jedyne co mi się nie udało w tym punkcie to wystartowanie w dogktrekingu, bo niestety w tym roku było ich mniej i wszystkie zbyt daleko.

- Przywołanie - Nie jest idealne jak chciałam. Ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że to niemożliwe żeby takie było, mimo to starałam się żeby było jak najlepsze. Pracowaliśmy nad tym pod koniec roku, szczególnie w grudniu i naprawę jest już dobrze. Spuszczam go w wielu miejscach uważam jedynie żeby w pobliżu nie było innych nieogrodzonych psów i kur, bo to w dalszym ciągu jest problemowe. Z Whisky bez zmian, jest na lince i jak ma leszy humor to całkiem ładnie przychodzi do mnie, ale są dni kiedy nie przychodzi wcale. Ale już w zeszłym roku nie nastawiałam się na to, więc po prostu linka jest dla niej spacerem gdzie ma więcej wolności niż na smyczy, anie pracą nad przywołaniem i przygotowaniem do spuszczania ze smyczy.

- Zakupy - lista nie była imponująca mimo tego i tak nie udało mi się jej spełnić i złamałam swoje postanowienie mówiące "i muszą trafić do nas jak najszybciej, nawet jeśli gdzieś będzie super hiper wyprzedaż na zabawki " - nie było wyprzedaży, a zabawki i tak do nas trafiły, bo były nam zwyczajnie potrzebne. Kupiłam pas maszera i kagańce. Nie udało mi się z szelkami, chociaż nie do końca, bo kilka dni temu już zamówiłam szelki dla Whisky i na szelki Zera tez jeszcze czekam, więc prawie prawie zaliczone.

- Spotkania z innymi psami - Coś w miarę możliwości próbowaliśmy. Zero miał stele kontakt z Mikim i Bartem,, a od wakacji często spacerujemy z szczeniakiem boksera. Dodatkowo w wakacje byliśmy na innych trasach spacerowych gdzie udało się bez problemowo zaliczyć kilka wolnobiegających psów. Whisky nie była obecna na zorganizowanych spacerach, bo do Mikiego i szczeniaka nie ma cierpliwości i nie chce z nimi przebywać, z Bartem i innymi psami też często się widzi, ale oprócz obwąchania nie chce wchodzić z nimi w interakcje. Specjalnie dla niej zorganizowałam spacer z młodą, ale i tak już sporą suczką berneńczyka, ale nie wiem dlaczego warczała na nią.

- Wyjazd do miasta autobusem -  Porażka. Jakoś nigdy nie mogłam się zebrać i przekonać, że kierowca wpuści nas do autobusu.

- Wyjazd do rodziny z psem i nad jezioro - nie i nie. Do rodziny nie było okazji, bo jeśli już jechaliśmy gdzieś dalej to na takie większe spotkania rodzinne, gdzie Whisky byłaby problemem i byłby to dla niej nie komfortowe. Nad jezioro nie było specjalnie pogody. Często padało i był zimno, a czasem było tak gorąco, że nie mogłabym psów katować przejściem takiej trasy.

- Frisbee - coś tu było. Kupiłam gumowy dysk i całkiem ładnie się przyjął. Mam tez dwa z pepco, ale były użyte kilka razy, a potem dowiedziałam się, że nie są to frisbee dla psa. Coś tam Zerek łapał i się cieszył, dlatego chciałam kupić normalne dyski i popróbować. Ale zobaczymy w tym roku czy coś z tego wyjdzie.

- Agility - kilka razy rozłożyłam hopki i przebiegliśmy sobie.

- Kastracja - nie zrobiłam, bo Zero w tym czasie nie do końca mi się rozwinął w tym temacie. Kiedy inne psy w czasie cieczki suczek zabijały się o miejsce pod bramą, Zerek bardziej niż suczką interesował się nimi. W dalszym ciągu nie ciągnie go do suczek w kwestii prokrekacji. A nie chcę zrobić tego za wcześnie, żeby potem nie miał przez to problemów.



I to by było na tyle. Jak pisałam wyżej był to dobry rok, nie było idealnie, bo zabrakło nam intensywności na spacerach, ale za to mamy inne sukcesy z których jestem dumna. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z moich psów, z tego jakie są i z tego co udało mi się z nimi wypracować. Ale nie zamierzamy zwalniać i w nowym roku chcę by wyglądało to jeszcze lepiej.


3 komentarze:

  1. Gratuluje postępów i oby tak dalej! Jeśli chodzi o dogtreking nam też sie nie udało wystartować, ale mamy nadzieje ze w 2017 roku ktoś zorganizuje ten konkurs koło mojego miasta.
    Pozdrawiamy
    oczamipsa365.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję postępów i życzę, aby w 2017 było ich jeszcze więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko dosyć dużo osiągnęliście, niech 2017 będzie jeszcze lepszy! :)
    Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń